Po orkanie

Gdy pomyślę o tym, że za paręnaście minut muszę opuścić ciepłe mieszkanie i wyjść na szalejący na dworze wicher i mróz to aż mnie coś w środku telepie. W nocy przez nasze miasto, tak jak i przez całą Polskę miał przejść orkan Ksawery, co zapewne się wydarzyło, jednak ja spałam tak mocno, że nie słyszałam żadnych świstów i podmuchów. U nas wiatr miał osiągnąć prędkość około 60 km/h czyli dużo mniej niż na wybrzeżu, jednak nadal całkiem sporo. Mimo, że zgodnie z wiadomościami od uderzenia orkanu minęło kilka godzin, na dworze nadal nie jest zbyt przyjemnie, bo wiatr chce ludziom głowy z szyi powyrywać. Wychyliłam się raz czy dwa ze swojego okna i jak tylko zobaczyłam jednostki z trudem idące po chodniku, od razu cofnęłam wzrok by nie myśleć, że za jakiś czas to będę ja.

30Od czterech miesięcy pracuję jako pracownik działu personalnego Tychy i zazwyczaj z wielką ochotą i chęcią maszeruję rankiem do pracy. Swoją przygodę z działem personalnym zaczynałam w sierpniu, przez co poranne spacerki do pracy były więcej niż przyjemnością. Wrzesień, październik i listopad też nie były najgorsze, ale to, co się dzieje teraz przechodzi ludzkie pojęcie. Tak sobie siedzę i myślę czy czasem nie powinnam skusić się dziś na zostanie w domu. Mogę przecież zadzwonić do pracy, powiedzieć, że pękła mi rura w mieszkaniu i wziąć urlop na żądanie. Ach, to byłoby cudowne móc przez cały dzień leżeć w ciepłym łóżku i nie przejmować się tym, że ktoś mi każe coś tam zrobić.

Niestety, urlopu na żądanie raczej nie wykorzystam, bo nie jestem typem osoby, która ucieka gdy na drodze pojawiają się pierwsze przeciwności. Żaden wiatr nie jest w stanie mnie odstraszyć przed pójściem do pracy – przecież tak naprawdę potrzebuję się tylko dostać na przystanek i poczekać na przyjazd autobusu.

Nowa pracownica

29Do zespołu pracowników działu personalnego dołączyła niedawno nowa osoba – dwudziestoparoletnia, młoda dziewczyna bez żadnego doświadczenia w podobnej pracy. Eliza to typowy przykład współczesnej nastolatki, której rodzice serwowali wszystko pod nos od najmłodszych lat, i która nie potrafi poradzić sobie z najprostszymi rzeczami. Podejrzewam, że pracę w dziale personalnym dostałam po znajomości – wątpię, by kierownik działu personalnego zdecydował się zatrudnić kogoś tak zielonego. Ja nie siedzę w dziale personalnym zajmującym się rekrutacjami, dlatego nie wiem jak to wszystko poszło. Gdy z ciekawości zapytałam jedną z koleżanek, pracownik działu personalnego Tarnów, o co chodzi z tą nową dziewczyną, ta tylko mrugnęła. Nie wiem kompletnie co to mrugnięcie miało oznaczać.

Wydaje mi się, choć nie jestem w 100% pewna, że koleżanki z działu personalnego nie są zbyt zachwycone obecnością Elizy, a zwłaszcza faktem, że co rusz muszą jej z czymś pomagać. Eliza nie wie prawie nic, dlatego na każdym kroku pyta i prosi o radę, odciągając tym samym innych od swoich obowiązków. Ja się wcale nie dziwię, że część osób z tego działu denerwuje się na konieczność regularnego pomagania nowej. Nowa osoba w ich dziale była im potrzebna, ale nie taka, której trzeba jeszcze pomóc. Nowy pracownik miał odciążyć starą gwardię ze zbyt dużej liczby obowiązków, a nie jeszcze dokładać im nowych. Na bieżąco monitoruję sytuację, bo jestem bardzo ciekawa co z tego wszystkiego wyjdzie.

Moja praca

Jako pracownik działu personalnego Poznań zatrudniony w dużej firmie zajmującej się doradztwem personalnym nie mam prawa narzekać na swój los. Od kiedy udało mi się zostać HR-owcem w tym przedsiębiorstwie, moje życie nagle odwróciło się o 180 stopni i z bardzo nieprzyjemnego stało się atrakcyjnym. Zatrudniająca mnie firma jest jedną z najbardziej znanych firm zajmujących się rekrutacją specjalistyczną, a ja, jako jej pracownik należę do zespołu rekruterów związanych z poszukiwaniami odpowiednich kandydatów dla naszych klientów.

28Moja praca polega na tym, że wyszukuję klientów, z którym mógłbym nawiązać współpracę (albo oni sami się do mnie zgłaszają) i proponuję im, że jestem w stanie pomóc im w poszukiwaniach pracownika idealnego i sam zająć się organizacją rekrutacji na dane stanowisko pracy. Oczywiście moje usługi nie są darmowe, bo jeśli wybrany przeze mnie kandydat spodoba się klientowi i zostanie zatrudniony u klienta, na moje konto wpłynie całkiem spora prowizja.

Przez większą część dnia pracy kontaktuję się z różnymi firmami i pytam o zainteresowanie usługami zatrudniającej mnie firmy rekrutacyjnej. Jeśli któreś z przedsiębiorstw wyrazi chęć skorzystania z mojej pomocy, przechodzę w tryb intensywnych poszukiwań kandydatów, umawiania się z nimi na rozmowy i analizowania ich przydatności na dane stanowisko pracy. Po długotrwałym procesie selekcji wybieram jednego z kandydatów i przedstawiam go klientowi. Czasem zdarza się, że klient nie jest zainteresowany podsuniętą mu ofertą pracownika, jednak w większości przypadków wybieram odpowiednich ludzi.

Prawie idealna

Do pracy w dziale personalnym nie mogę mieć innego nastawienia jak tylko to bardzo dobre. Nie rozumiem czemu niektóre osoby tak negatywne wyrażają się na temat zawodu pracownika ds. personalnych – przecież ta praca jest jedną z najprzyjemniejszych i najmniej stresujących na świecie! Oczywiście, czasem trzeba się spieszyć, bo termin realizacji jakiegoś zadania zbliża się wielkimi krokami, jednak przez większą część miesiąca pracownicy personalni pracują w wielkim luzie i komforcie.

27Uwierzcie mi, wiem co mówię, bo sam przez długi okres czasu pracowałem jako pracownik działu personalnego Gorzów Wielkopolski i zdążyłem poznać ten zawód od podszewki. Praca była przyjemna i mało wymagająca, choć czasami to jej monotonność działała mi na nerwy. Faktycznie, jeśli ktoś lubi w swojej pracy mieć mały dreszczyk emocji czy w ogóle pracować w warunkach ekstremalnych to praca w dziale personalnym nie jest dla niego.

Jedyną wadą, jaką odnotowałem przez cztery lata pracy w dziale personalnym jest fakt, że pracownicy personalni nie zarabiają zbyt wiele. Przez cały czas dostawałem 3000 zł brutto miesięcznie czyli nieco ponad 2200 zł na rękę. Może nie najgorzej, ale i nie najlepiej. Moi znajomi, którzy zatrudnili się jako zwykli przedstawiciele handlowi wyciągali po dwa, trzy razy więcej ode mnie. To było strasznie deprymujące i upokarzające, dlatego w końcu zdecydowałem się na rezygnację z pracy w dziale HR.

Przed egzaminem

26Uczę się, uczę, ale nic mi z tego uczenia nie wychodzi i trochę boję się, że jutrzejszy egzamin kończący tygodniowe szkolenie nie pójdzie mi za dobrze. Pracownik działu personalnego Elbląg wyraźnie powiedział, że osoby, które nie zdają egzaminu nie dostaną umowy o pracę i będą mogły się pożegnać z karierą specjalisty ds. sprzedaży w firmie farmaceutycznej, w jakiej prawie dostałam pracę.

Na szkolenie produktowe dostało się aż dwadzieścia osób i to tylko dlatego, że pracodawca z góry zakłada, że część z tych osób odpadnie na egzaminie, co będzie stanowiło naturalną selekcję. Każdy, komu uda się zdać egzamin otrzyma umowę o pracę na okres próbny. Jeśli zdarzy się, że egzamin zda dwadzieścia osób – wszystkie dostaną pracę i będą miały szansę wykazać się. Z drugiej strony może zdarzyć się też tak, że na dwadzieścia osób z egzaminem poradzi sobie zaledwie pięć.

Pracownica działu personalnego powiedziała, że egzamin będzie trudny i będzie bazował nie na wykutych wiadomościach, a na instynkcie i logicznym myśleniu. Trzeba będzie wykorzystać zdobyte informacje, ale w formie praktycznej. Praca będzie twórcza, a nie odtwórcza. Tej twórczości trochę się boję, bo nie wiem co oni wymyślą. Nie po to przez miesiąc walczyłam o posadę specjalistki by teraz odpaść na jakimś głupim egzaminie. Oby wszystko poszło po mojej myśli i oby udało mi się zdać ten test!

Dwa życia

Zajmowanie się sprawami personalnymi firmy jest na tyle nudne, że po przyjściu do domu z pracy muszę się w jakiś sposób odstresować i zająć czymś, co sprawi, że na nowo odzyskam chęci do życia. Moim obecnym zajęciem jest intensywne przygotowywanie się do sezonu narciarskiego, który mam zamiar rozpocząć jak tylko na stokach pojawi się pierwszy śnieg. Z Chorzowa nie mam zbyt daleko na stoki, dlatego wystarczą mi dwie, trzy godzinki na dojazd i już mogę szusować po ośnieżonych stokach.

25Nie przepadam za pracą, jaką udało mi dostać tuż po zakończeniu edukacji i w której od tamtego czasu tkwię, pracownik działu personalnego Chorzów. Lubię myśleć, ze zostałem stworzony do wyższych celów niż całodniowe przesiadywanie za biurkiem i wklepywanie danych do komputera. Ta praca nie jest nieprzyjemna czy straszna, jest po prostu nudna, a ja nudy nie cierpię.

Z chęcią zmieniłbym miejsce pracy, jednak trochę boję się odejść z miejsca, w którym co miesiąc mam przelewaną pensję i z którego nikt nie chce mnie wyrzucić. Obawiam się, że po przejściu na bezrobocie będę miał duży problem ze znalezieniem pracodawcy, a nie chciałbym na długi czas wrócić na utrzymanie rodziców. Bez comiesięcznych przychodów nie jestem w stanie realizować swoich pasji, bez których nie potrafię żyć. Muszę się więc pogodzić z tym, że codziennie do 16.00 jestem śmiertelnie nudnym urzędnikiem, natomiast po 16.00 wracam do swojej prawdziwej postaci!

Na szkolenie

23Właśnie jestem w trakcie organizacji szkolenia produktowego dla nowych pracowników naszej firmy. Od przyszłego tygodnia pracę w naszej kieleckiej firmie z branży finansowej rozpoczynają trzy nowe osoby, dlatego muszą zostać skierowane na obowiązkowy kurs przygotowujący do prawidłowego wypełniania swoich obowiązków. Organizacja takiego kursu nie należy do najtrudniejszych. Mamy w swojej strukturze osobę, która posiada stosowne uprawnienia do prowadzenie szkoleń, dlatego ta osoba zostanie wyznaczona do tygodniowego szkolenia nowych pracowników w jednej z firmowych sal biznesowych. Na trzy osoby szkolone plus jednego wykładowcę nie potrzeba wielkiego pomieszczenia, dlatego bez problemu coś się znajdzie.

Po szkoleniu nastąpi sprawdzian wiedzy nowych pracowników, przeprowadzony przez wykładowcę. Po uzyskaniu 70% poprawnych odpowiedzi dany pracownik będzie mógł rozpocząć pracę, a jeśli egzamin nie pójdzie komuś tak, jak powinien, będzie miał jeszcze jedną okazję na jego powtórzenie. W przypadku ponownej porażki dany pracownik zostanie usunięty z zespołu specjalistów sprzedażowych jeszcze przed rozpoczęciem pracy.

W ciągu mojej kadencji na stanowisku pracownika personalnego, pracownik personalny Kielce. Zaledwie dwa razy zdarzyło się, by nowy pracownik nie zdał dwa razy egzaminu. Mam nadzieję, że tym razem cała trójka ukończy szkolenie i zda egzamin, bo nie chcę kolejny raz organizować rekrutacji.

Nie do ruszenia

Większość osób, z którymi pracuję w dziale personalnym to bardzo mili ludzie, na których mogę liczyć w niemal każdej zawodowej sytuacji. Przez dwa lata pracy jako pracownik działu personalnego Płock, szczególnie mocno zaprzyjaźniłem się z Jarkiem, który w tym samym zawodzie pracuje od czterech lat. Nie mam też nic przeciwko specjalistce ds. płac, Julii, której wiedza i fachowość nie raz okazały się bezcenne. O ile wymienione przeze mnie osoby uznałbym za dobrych kolegów z pracy, o tyle nie mogę powiedzieć tego samego o Grażynie, starej babie z ciętym językiem, która mimo że nie jest pracownikiem działu personalnego, to ze względu na ograniczoną powierzchnię firmy przesiaduje z nami w jednym pomieszczeniu.

22Grażyna jest księgową z dużym dorobkiem zawodowym i wcale nie dziwię się prezesowi, że wszystkimi sposobami chce Grażynę zatrzymać w firmie. Chodzą plotki, że Grażyna kiedyś coś tam pomogła ukryć prezesowi, dlatego ten teraz ma wobec niej ogromny dług wdzięczności i nigdy jej nie zwolni.

Grażyna, czując, że jej pozycja jest ugruntowana w naszej firmie, pozwala sobie na różnego rodzaju komentarze i uwagi, które w innych warunkach od razu zostałyby zgłoszone prezesowi. Niestety, w naszej sytuacji nie ma co w ogóle chodzić na skargę do prezesa, bo prezes prędzej wymieni wszystkich pracowników działu personalnego niż ruszy panią Grażynę. Z chęcią pozbyłbym się tego starego babsztyla, przynajmniej z naszego biura, ale nie mogę nic zrobić. Pozostaje mi się uodpornić na jej złośliwość i cięty język.

Organizuję nabór

21Organizacja rekrutacji pracowników na określone stanowisko pracy zawsze wiąże się z duża ilością dodatkowych obowiązków i zadań. Niektórym może się wydawać, że przeanalizowanie kilkunastu CV i zorganizowanie kilku spotkań rekrutacyjnych nie jest niczym trudnym, jednak nikt nie bierze pod uwagę, że nabór pracowników ma też swoją formalną stronę, która musi zostać odpowiednio zrealizowana. Zanim ogłoszenie o rekrutacji dostanie się do wiadomości publicznej, cały proces kwalifikacji pracowników musi zostać dobrze zaplanowany. Zaplanować trzeba orientacyjny czas trwania rekrutacji, przygotować wszelkie niezbędne dokumenty, wprowadzić informacje do akt i uzgodnić skład komisji rekrutacyjnej. Dopiero wtedy można zająć się zamieszczaniem ogłoszeń, przeglądaniem CV i umawianiem kandydatów na rozmowy.

Obecnie do naszej firmy z branży sprzedażowej poszukujemy nowych specjalistów ds. sprzedaży, a za cały proces rekrutacyjny odpowiadam ja, pracownik działu personalnego Toruń. Do tej pory otrzymałem ponad osiemdziesiąt różnych podań o pracę, które starałem się na bieżąco sprawdzać. Zgłoszenia podzieliłem na te, które odpadły w pierwszej kolejności, na tzw. „pewniaków” i na kandydatów, w przypadku których istnieje szansa zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Przede mną jeszcze dużo pracy, a ja już nie mam siły. Najchętniej wybrałbym z czterech kandydatów, wysłał ich na rozmowę i po pierwszym etapie zakończył cały nabór.

Z branży HR

Jedną z moich najlepszych koleżanek jest Kasia, która jakiś czas temu zatrudniła się jako pracownik działu personalnego Zabrze w agencji doradztwa personalnego. Innymi słowy, Kasia jest specjalistką ds. HR, która zajmuje się wyszukiwaniem pracowników dla klientów poszukujących osób z konkretnym doświadczeniem zawodowym i wykształceniem.

19Polityka finansowa zatrudniającej Kasię firmy polega na tym, że każdy pracownik ds. personalnych otrzymuje niewielką miesięczną podstawę, do której każdego miesiąca ma szansę dorobić dzięki prowizjom za znalezionych pracowników. Z tego co wiem, początki w pracy w dziale HR nie były dla Kasi bardzo kolorowe i wesołe. Przyjaciółka nie dawała sobie rady nawet z najprostszymi zleceniami, bo nie wiedziała jak się za nie zabrać. Pierwsze miesiące były więc mało szczęśliwe i bardzo słabo płatne, jednak z czasem Kasi udało się wypracować sobie metody pozyskiwania pracowników i takim sposobem została jedną z najlepszych pracownic w firmie.

Teraz Kaśka w ogóle nie narzeka na swoją pracę. Co ją widzę to jest coraz bardziej uśmiechnięta i zadowolona z siebie, bo nie dość, że lubi swoją pracę, ma świadomość, że pomaga innym na rynku pracy, to jeszcze zarabia duże pieniądze. Dowiedziałam się ostatnio, że w ciągu ostatniego półrocza Kasia ani razu nie zarobiła mniej niż 4 tysiące złotych. Czy nie oznacza to, że jest świetna w tym, co robi? Aż jej tego zazdroszczę.