Dwa życia

Zajmowanie się sprawami personalnymi firmy jest na tyle nudne, że po przyjściu do domu z pracy muszę się w jakiś sposób odstresować i zająć czymś, co sprawi, że na nowo odzyskam chęci do życia. Moim obecnym zajęciem jest intensywne przygotowywanie się do sezonu narciarskiego, który mam zamiar rozpocząć jak tylko na stokach pojawi się pierwszy śnieg. Z Chorzowa nie mam zbyt daleko na stoki, dlatego wystarczą mi dwie, trzy godzinki na dojazd i już mogę szusować po ośnieżonych stokach.

Nie przepadam za pracą, jaką udało mi dostać tuż po zakończeniu edukacji i w której od tamtego czasu tkwię, pracownik działu personalnego Chorzów. Lubię myśleć, ze zostałem stworzony do wyższych celów niż całodniowe przesiadywanie za biurkiem i wklepywanie danych do komputera. Ta praca nie jest nieprzyjemna czy straszna, jest po prostu nudna, a ja nudy nie cierpię.

Z chęcią zmieniłbym miejsce pracy, jednak trochę boję się odejść z miejsca, w którym co miesiąc mam przelewaną pensję i z którego nikt nie chce mnie wyrzucić. Obawiam się, że po przejściu na bezrobocie będę miał duży problem ze znalezieniem pracodawcy, a nie chciałbym na długi czas wrócić na utrzymanie rodziców. Bez comiesięcznych przychodów nie jestem w stanie realizować swoich pasji, bez których nie potrafię żyć. Muszę się więc pogodzić z tym, że codziennie do 16.00 jestem śmiertelnie nudnym urzędnikiem, natomiast po 16.00 wracam do swojej prawdziwej postaci!

Napisz komentarz